Siedziałam na wklęsłej kanapie. Oglądałam zdjęcia i wspominałam czasy. Nasze pierwsze spotkanie:
Stałam przed drzwiami domu Niall`a. Strasznie się denerwowałam. Podniosłam drżącą rękę i zapukałam deliktnie. Czekałam chwilę aż drzwi się otworzyły. Stał w nich chłopak z burzą loków na głowie. Miał pięknie, błyszczące zielone oczy. Stał i zapinał koszulę. Uśmiechnął się do mnie i gdy już miał coś powiedzieć...Ktoś go popchnął. Chłopak wpadł na mnie. Ja upadłam na chodnik a chłopak na mnie. Nasze usta były złączone. Chłopak patrzał na mnie zdezorientowany i zdziwiony.
Dobrze pamiętm te czasy. Albo piewsza kłótnia i pierwsza ucieczka. Czułam się rozdarta:
Siedziałam w łazience i wyjmowałam chipsy z włosów. Tak mieliśmy wojnę na jedzenie. Kiedy już miałam wychodzić usłyszałam rozmowę:
- Lou! Musiałeś wtedy wejść do pokoju! Pocałowałbym ją! - Powiedział zły Harry.
- Nie ja ją uratowłem! Ona przecież nie wie że będzie następną zabawką w twoich łapskach! Miałeś tyle dziewczyn że, po stówie nie liczyłeś! - Powiedział Louis. Załamałam się. Ich kłótnia mówiła, że jestem tylko... kolejną. Czułam jak po moich policzkach płyną łzy. Wyszłam z łazienki i patrzyłam na nich. Oni spojrzeli na mnie i spojrzeli zdziwieni.
- Dia co się stało?... - Powiedział Harry łapiąc mnie za dłoń. Wyrwałam mu z dłoni moją.
- Zostaw mnie! Nie chcę Cię znać! - Krzyknełam i wybiegłam na ulice.
Zaśmiałam się cicho i pogłaskałam brzuch w, którym kryła się mała istotka. Moja i jego. Nie chciałam ciąży. On też. Potem dowiedziałam się o śmierci rodziców. Nie dałam rady. Po prostu uciekłam.
Siedziałam na ziemi, w łazience i patrzałam na wynik. Pozytywny. Łzy płynęły strumieniami po moich różowych policzkach.
Usłyszałam pukanie. To chłopcy wołali co się stalo. Zagryzłam wargę i otworzyłam drzwi. Kiedy chłopacy mnie zobaczyli miny im zrzedły. Zacisnęłam powieki.
- Jestem w ciąży... - Wyszeptałam i otworzyłam oczy. Chłopacy stali i patrzeli na mnie załamani.
- Co!? Przecież...- Krzyknął Harry. Poczułam jak nowe łzy spływaja po moich policzkach.
- Wiem... - Wyszeptałam kręcąc głową. Poczułam jak Niall mnie przytulił. Tylko on rozumiał.
- Spokojnie. Wszytko będzie dobrze. Obiecuję. - Wyszeptał.
- Harry ja przepraszam...Przepraszam Was... - Wyszpetałam i wyrwałam się z objęć chłopaka. Pobiegłam na hol. Ubrałam buty i kurtkę. Pobiegłam. Niechciałam tego. Byłam młoda. Chociaż go kochałam...Kochałam jego zielone oczy. Po prostu to mnie przerastało. Wynajełam sobie pokój w hotelu. Kiedy poszłam do ginekologa, okazało się, że jestem w 4 miesiącu.
Uśmiechnęłam się. Teraz jestem w 6 miesiącu. Mogło być tak wspaniale... Lecz to przeze mnie ich sława zniszczy się. Przeze mnie to co zbudowali przez te lata runie, jak domek z kart. A kiedy odwarzyłam się zadzwonić, boję się prawdy. A teraz już wiem, że nie wszytko proste jest. Jeszcze chwile siedziałam oglądając stare zdjęcia, gdy usłyszałam dzwonek. Wstałam odkładając album i otworzyłam drzwi. W nich stało całe One Direction. Popatrzyli na mnie i na mój już spory brzuch.
- Wejdzcie. - Powiedziałam zapraszając ich do środka. Kiedy weszli zamknęłam drzwi i usiadłam na kanapie, uważając na mój brzuch z maluchem.
- Jak się czujesz? - Zapytał Liam. Spojrzałam na niego.
- Dobrze. Czasem mam skurcze, lecz jest ok. - Powiedziałam uśmiechąjąc się
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz